Długi weekend był bardzo udany. Przede wszystkim piękna pogoda. Zdecydowanie nie listopadowa. Po drugie udało mi się wyjść na pogaduchy z koleżanką. Udany wieczór dopełnił seans w kinie, a raczej dwa seanse. Do kina dotarłyśmy około godziny 19.00 Oczywiście o tej porze grali tylko same obecne hity, niestety wszystkie nie dla mojej psychiki. Coś co mogło podziałać antystresowo i odprężająco grali dopiero po 21szej. Nie wiem na czym polega ta polityka ale nie bardzo mi się to podoba. Stwierdziłyśmy, że skoro juz tu jesteśmy to pójdziemy w takim razie na osławione „Świadectwo”.
No więc: Po pierwsze nie sądziłam, że będzie to film dokumentalny. Pewnie dlatego, że nic wcześniej o tym filmie nie czytałam. No, ale skoro to relacja Stanisława Dziwisza no to raczej nie wiem jak mogłoby to wyglądać inaczej niż jak dokument.
Po drugie po obejrzeniu stwierdziłam, że wszystko co powiedziane zostało w filmie wiedziałam już wcześniej. Jednym słowem nic nowego film nie wnosi. Wystarczy obejrzeć film, który leciał w telewizji "Karol Wojtyła - człowiek, który został papieżem" oraz drugą część tej serii aby dowiedzieć się wszystkiego.
Spodziewałam się, że Stanisław Dziwisz opowie o naszym Wielkim Polaku coś z jego prywatnego życia - co lubił, czego nie lubił, jak mu się z nim współpracowało... no coś czego wcześniej nikt nigdzie nie powiedział ani nie napisał, coś co może wiedzieć tylko jego najbliższy współpracownik, którym niewątpliwie S. Dziwisz był. Niestety pod tym względem film mnie zawiódł.
Nie powiem, film wzrusza, bo mówi o ważnych dla nas, Polaków sprawach, już samo to, że ktoś był przy kimś blisko 40 lat i opowiada o cierpieniu, śmierci, pożegnaniu... Do tego wszystkiego piękna muzyka Vangelisa, która dopełnia całości.
Ogólnie zdecydowanie nie był to film na babskie wyjście mające na celu poprawienie humoru. Wyszłyśmy z kina w melancholijnych nastrojach, koleżanka z bólem głowy... Okrążyłyśmy kino, doszłyśmy do głównego wejścia. Była godzina 21sza. O 21:15 grali "Mamma mia" no więc stwierdziłyśmy, że tego nastroju nie można zostawić na takim etapie jak jest. Kupiłyśmy bilety na musical i weszłyśmy z powrotem do kina...:)
No i to było coś! Koleżanka z pracy na tym była i chwaliła i chwaliła. Ja byłam nastawiona bardzo na nie, ze względu, że nie pałam zamiłowaniem do Pierce'a Brosnan'a. Jakoś nigdy nie przypadł mi do gustu i pójście na ten film nie było moim największym marzeniem:) Ale Uwaga! Na ten film po prostu trzeba iść! I to nie ze względu na Agenta 007, ani może nawet na żadnego innego aktora grającego w tym filmie, ale ze względu na muzykę!!! Nie powiem Meryl Streep gra cudownie, śpiewa cudownie i wygląda nadal rewelacyjnie. Porusza się jak nastolatka. Jest gibka i taka młodzieńcza mimo swoich lat. Ale ta muzyka ABBY w ich wykonaniu!! Naprawdę uważam, że aranżacja jest wyśmienita. Można po prostu zamknąć oczy i słuchać, słuchać słuchać. Najlepiej jednak tych oczy nie zamykać, bo kreacje aktorskie też są bardzo udane i patrząc można się nieźle uśmiać:) Po obejrzeniu tego filmu doszło do mnie jakim fenomenem była ABBA. Każdy ich utwór to przebój. Do tego dopiero film uzmysłowił mi jak świetne to są teksty. Brawo dla tych, którzy wpadli na taki pomysł i tak świetnie dopasowali scenariusz do utworów. Od razu pomyślałam sobie jak wyglądałby film z piosenkami mojego ulubionego zespołu Queen...
Ogólnie film na 5 z plusem!!!
wtorek, 11 listopada 2008
Długi weekend...
Kocie sprawy
Już dawno dawno temu trafiłam na koci album Kamaftut. Nie powiem, wlazł głęboko w moją głowę, a że w mojej nabliższej rodzinie kotów nie brakuje postanowiłam, że ja zrobię podobny. Powstawał i powstawał. Albo brak było zdjęć albo weny albo czasu. Udało się jednak ukończyć. Nawet tytuł dałam mu taki sam. Jeśli Kamaftut uznasz to za plagiat natychmiast zdejmę album z sieci. Chciałam tylko powiedzieć, że pomaziałam jak radziłaś i naprawdę działa super:)
Oto efekt:






piątek, 31 października 2008
01.11
Czy w trwaniu
Czy to we wrzątku zdarzeń
Twarze, twarze
Wciąż widzę Wasze twarze
Płyną tu, gdzieś z głębi wspomnień
Z otchłani snu
Idą nocą do mnie...
niedziela, 19 października 2008
Zwyczaje czytelnicze
Od Prowincjonalnej Nauczycielki otrzymałam zaproszenie do zabawy. Należy udzielić odpowiedzi na kilka pytań na temat czytania. Aby łańcuszek się nie urwał zapraszamy dwie kolejne osoby do zabawy.
1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?
Najczęściej czytam wieczorem kiedy dziecko zaśnie i dookoła jest cisza i spokój. Zdarza mi się czytać również w dzień ale to raczej tylko w weekendy i wtedy kiedy mam wolne.
2. Gdzie czytasz?
Wieczorem czytam w łóżku, jeśli jest to dzień czytam siedząc w fotelu. Czytam też czasami w środkach komunikacji miejskiej o ile nie jest tłoczno...
3. Jeśli czytasz (na leżąco) w łóżku, to czytasz najchętniej na plecach czy na brzuchu?
W związku z tym, że nadal nie mam rozwiązanej sprawy ze światłem to czytam raczej leżąc na plecach, bo wtedy lampa świeci mi na książkę, a nie w oczy:) Lubię czytać leżąc na brzuchu ale to raczej w dzień wtedy kiedy jest dużo światła i jakkolwiek się położę widzę co czytam:)
4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?
Ostatnio najchętniej czytam książki o podróżach. Aczkolwiek każdy rodzaj książki potrafi mnie zauroczyć i pochłonąć jeśli tylko jest napisany językiem który do mnie przemawia.
5. Jaką książkę ostatni kupiłaś/-eś?
Ostatnio kupiłam książkę Wojciecha Cejrowskiego "Gringo wśród dzikich plemion"
6. Co czytałaś/-eś ostatnio?
Ostatnio przeczytałam "Przesunąć horyzont" Martyny Wojciechowskiej oraz "Gottland" Mariusza Szczygły.
7. Co czytasz aktualnie?
Aktualnie czytam testy na prawo jazdy kategorii B :) a w wolnych chwilach wspomnane wyżej "Gringo wśród dzikich plemion" W. Cejrowskiego :)
8. Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek, to jakie one są?
Używam zakładek - czasami jest to typowa zakładka specjalnie do tego stworzona. Jeśli jednak gdzieś mi się wszystkie zapodzieją za zakładkę robi wszystko np. bilet autobusowy lub paragon ze sklepu :)
9. Co sądzisz o książkach do słuchania?
Świetna sprawa dla tych, którzy akurat czytać nie mogą, bo albo mają zajęte oczy czymś innym np. prowadzeniem samochodu, albo te oczy chcą po prostu zamknąć i dać i odpocząć albo i to jest to do czego mam zamiar wykorzystać audiobook to do zapoznania się z utworami, których w żaden sposób nie jestem w stanie przeczytać... są to takie dzieła jak np. Trylogia Henryka Sienkiewicza...
10. Co sądzisz o ebookach?
ebooki przydatne są dla mnie tylko i wyłącznie wtedy jeśli ich zawartość jest czysto naukowa.
Wychodzę z założenia, że książki czytamy dla przyjemności, a ślęczenie nad ekranem monitora jak dla mnie przyjemnością jest baaardzo wątpliwą...
Przekazując pałeczkę dalej zapraszam do zabawy Kalio oraz Tores
sobota, 18 października 2008
E jak Euforia
Kolejna Scrapliterka. Tym razem "E". Oczywiście nic mi nie wychodzi po kolei, bo nijak ma się E po B ;) ale albo nie mam fotki albo nie mam pomysłu na jak oscrapowac dane zdjęcie;) Usilnie jednak trwają prace nad zaległościami...


niedziela, 12 października 2008
Odreagować na czekoladowo...
Po przejściach ostatniego tygodnia postanowiłam coś zrobić aby w jakiś sposób odreagować. Dokończyłam datownik, który leżał od kilku miesięcy w szafie i czekał chyba na taką właśnie chwilę. Z czekolady ma tylko kolor, a podnosi poziom endorfin równie skutecznie...
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Matka wraca do życia...
Dziecko zaraziło się w przedszkolu wirusowym zapaleniem jamy ustnej. Tydzień wycięty z życiorysu. Cały język w pęcherzach, które pękały powodując straszliwy ból. Cztery dni nic nie jadła tylko non stop płakała. Nawet mówić przestała. Był moment, że przestała pić, ale postraszyłam ją szpitalem - wiem, że nie powinnam jej straszyć i to w dodatku szpitalem ale już nie wiedziałam co robić... jeśli przestałaby pić szpital by nas nie ominął.
W dodatku na wizycie pani doktor powiedziała, że zbliża się weekend to zapisze mi antybiotyk jeśli ponownie pojawiłaby się gorączka i brzydki zapach z ust. Znaczy to, że doszło do wtórnego zakażenia bakteriami i trzeba podać antybiotyk. Bezradność rodzica w tym momencie jest nie do opisania. Dziecko cierpi a człowiek nie może mu w żaden sposób pomóc, bo przy wirusach leczenie jest objawowe. I jak tu dziecku wytłumaczyć, że smarowanie gencjaną jest jedynym lekarstwem w tym momencie na to i że ma grzecznie otworzyć buzię? Oczywiście dzieci mają to do siebie, że nie robią tego o co są proszone, bo po prostu tego nie rozumieją. Dlatego kończyło się na smarowaniu wnętrza buzi fioletem na siłę. Można sobie tylko wyobrazić jak wygląda taka scena.
Na szczęście do zakażenia bakteriami nie doszło, ale to tylko dlatego, że non stop po kilka razy dziennie gencjana szła w ruch. Dzisiaj Wiktoria zjadła śniadanie - pierwsze od kilku dni. Zaczęła też mówić znaczy to, że jest lepiej. Rany się zmniejszają. Matka wraca do życia.....
niedziela, 5 października 2008
Wyzwanie...
Scrappassion to forum na którym ciagle coś się dzieje. Nigdy nie nadążam za tymi dziewczynami;) Podziwiam wszystko co robią, w czym biorą udział, ale nigdy nie jestem w stanie zebrać się do kupy i nadążyć za nimi, za tym co robią i jak robią;)
W związku z tym, że pojawiło się wyzwanie niezobowiązujące, polegające na tym, że każdego tygodnia scrapujemy jedną literkę alfabetu postanowiłam coś z tym zrobić. Oczywiście w myślach i nawet już w zeszycie zapisany mam cały alfabet i przy każdym zdjęcia które posłużą do zabawy w scrapowe literki. Dziewczyny scrapują już jednak literkę "E", a ja zrobiłam jeden scrap 30x30 "B jak..." Gdyby tak oscrapować cały alfabet powstałby bardzo fajny album... tylko znając mój słomiany zapał nie wiem co z tego będzie.....
Na razie jest jeden: Natchnięta zostałam przez Mumę za co jej baardzo dziękuję. Jej praca pt. "Bałagan" dała mi twórczego kopa. Dziękuję Muma

Kartek ciąg dalszy...
Moje nowe odkrycie to house of art. Mnóstwo pomysłów, rad, wskazówek, kursów obrazkowych.
A oto moja nowa porcja kartek. Powstało kilka z ptaszkiem:

oraz początek nowej serii z dziewczynką:
