

I jeszcze coś... ich muzyka cały czas siedzi mi w głowie...
Uwielbiam tych facetów....!!!






Puściłam wodze fantazji, pocięłam, porysowałam, pokleijałam i ot co wyszło:)




A teraz zabieram się za kolejny scrap do maratonu scrapowego - do zakończenia 3 etapu zostało już tylko kilka godzin!:)
W tym tygodniu mapkę przygotowała Brydzia.
Nie mogłam znaleźć żadnej fotki, która pasowałaby mi do tej mapki. Ale w końcu udało się! Przekopałam cały pokój i coś znalazłam... Oto efekt:
Dzisiaj bardzo minimalistycznie. Ale i tak jest nieźle, bo jeszcze chwila a nawet minimalizmu by nie było:)
Dobrej nocy wszystkim życzę i znikam oddać się w obcjęcia Morfeusza...:)
Pierwsza mapka jest autorstwa Rydii

Oto moja interpretacja mapki. Postawiłam ją sobie do góry nogami bo tak mi jakoś bardziej pasowała do zdjęcia w chmurach:)
Lubię jesień i wyjątkowo dużo zdjęć mam z tej właśnie pory roku. Lubię te jesienne barwy - czerwienie, pomarańcze, żółcie i brązy. Pewnego pięknego dnia wybrałyśmy się z moja mamą i moją córką na spacer. Kilka fotek wystarczyło aby stworzyć taka małą fotorelację dla upamiętnienia takiego małego bądź co bądź wyjścia:)
Oto efekt mojej weekendowej zabawy. Więcej nawalczyłam się ze zrobieniem fotek na których będzie coś widać i obróbką zdjęć niż z robieniem samego albumu. Porażka...
No ale w końcu udało się:) Efekt oceńcie sami...
Ostatnie dwa tygodnie nie były najlepsze. Tak jak zeszłego roku w styczniu i w tym złapało mnie porządne przeziębienie. Tydzień leżenia w łóżku. Zresztą wszyscy sie pochorowali oprócz mojej córki, która tak czy siak nie chodziła do przedszkola, bo nikt nie miał rano siły wstać i drałować aby ją zaprowadzić. Także siedziała biedaczka w domu pośród zarazy i nudziła się niemiłosiernie wymyślając coraz to nowsze zabawy...
W końcu jakoś doszłam do siebie, o czym świadczy fakt, że siedzę przy komputerze i piszę tego posta:) Życie jakoś wraca do normy i nawet wena się pojawiła. Na Waszych blogach ciagle jakieś nowości, wystarczy tydzień nieobecności i zaległości nie da sie nadrobić:) To się nazywa płodność...:)))
Z takich mega miłych informacji to muszę się pochwalić, że dzisiaj mój blog został znowu odznaczony nagrodą "creativ bloger" i to podwójnie!!! Pierwsze od migot77, a drugie od artdeco. Bardzo Wam Kochane dziękuję! Bardzo miła to nagroda i nie ukrywam, że wpłynęło to na mnie bardzo mobilizująco.
Nie uważam się za bardzo kreatywną ani swojego bloga tym bardziej ale mimo wszystko nagroda jest bardzo miłym wyróżnieniem. Poprawiła mi nastrój i zachęciła do dalszej pracy w tworzeniu :)
No to jeśli mowa o tworzeniu to pokażę moją kolejną scrapliterę:) Cudo w ogóle. Chyba już "T" jest na rzeczy a ja tu z "J" wyjeżdżam. Ale co tam - zawsze miałam słomiany zapał i żółwie tempo. Nieważne, że powoli ważne, że do przodu:)




Już dawno dawno temu trafiłam na koci album Kamaftut. Nie powiem, wlazł głęboko w moją głowę, a że w mojej nabliższej rodzinie kotów nie brakuje postanowiłam, że ja zrobię podobny. Powstawał i powstawał. Albo brak było zdjęć albo weny albo czasu. Udało się jednak ukończyć. Nawet tytuł dałam mu taki sam. Jeśli Kamaftut uznasz to za plagiat natychmiast zdejmę album z sieci. Chciałam tylko powiedzieć, że pomaziałam jak radziłaś i naprawdę działa super:)






Kolejna Scrapliterka. Tym razem "E". Oczywiście nic mi nie wychodzi po kolei, bo nijak ma się E po B ;) ale albo nie mam fotki albo nie mam pomysłu na jak oscrapowac dane zdjęcie;) Usilnie jednak trwają prace nad zaległościami...

