Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słów kilka.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słów kilka.... Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 października 2010

Nowy sklep dla scrapujących

Powstał nowy, kolejny polski sklep z przydasiami do scrapbookingu i nie tylko - Craftmania . Z tej okazji właścicielki zapraszają na Candy:)


Craftmania.pl - lubię, kupuję ..

niedziela, 3 października 2010

Chlebek

Kilka tygodni temu koleżanka dała mi przepis na chleb na zakwasie. Wcześniej już kilka razy próbowałam piec różne chlebki na zakwasie, ale jakoś tak nigdy ten zakwas nie chciał mi rosnąć. 

Tym razem dostałam przepis plus zakwas w słoiku. Zabrałam sie dzielnie do wyrabiania ciasta. Tyle, że jakoś tak za mało wody dałam, bo chleb w ogóle nie urósł:) Nic to. Drugi raz, myślę, dam wody tyle ile trzeba. Kolejnym razem wlałam całą wodę wskazaną w przepisie od razu. I to był błąd. Ciasto wyszło za rzadkie i chleb wykipiał:) 

Pomyślałam, że do trzech razy sztuka. Trzecia próba i .... wreszcie się udało. Chlebek pięknie urósł, cudnie się wypiekł i co tu dużo mówić wyszedł rewelacyjny! Od tamtej pory raz w tygodniu, w piątek wieczorem zaczyniam ciasto, a w sobotę rano budzę domowników zapachem przepysznego własnego chleba.


Do upieczenia tego chleba przekonała mnie prostota jego wykonania. Wieczorem mieszam wszystkie składniki, przekładam na blaszki,  rano wstawiam po prostu do piekarnika. Cóż może być prostszego?

W dodatku pełen jest tego co lubię, a więc pestek dyni i słonecznika. 

  

A oto przepis na ten pszepyszny chleb na zakwasie: 

1 kg mąki pszennej
0,5 kg mąki żytniej (typ 750)
1 szklanka otrąb pszennych
1 szklanka siemienia lnianego
1 szklanka słonecznika
0,5 szklanki nasion dyni
4 łyżeczki soli

Wszystko wymieszać na sucho.Dodać zakwas i stopniowo 1,5 litra ciepłej wody.

Wymieszać na jednolitą masę i przełożyć do słoika 5 czubatych łyżek tego ciasta (będzie to zakwas do następnego wypieku chleba, który musi postać około 3 dni w temperaturze pokojowej lub 7 dni w lodówce, aby był dobry do użycia).

Pozostałe ciasto wyłożyć na wysmarowane tłuszczem podłużne blachy, tak aby ciasto zajmowało pół wysokości blachy.
Odstawić ciasto do wyrośnięcia (aż zakryje całe korytko blachy) na około 10-12 godzin.

Włożyć do zimnego piekarnika i piec 1,5 godziny w temperaturze 180 stopni. Następnie wyłożyć chleb z blaszki na deseczkę aby ostygł. Dobrze wypieczony chlebek powinien wydawać głuchy dźwięk podczas pukania w jego dno. 

Jeśli nie maci nikogo od kogo mogłybyście dostac już gotowy zakwas warto zrobic go samemu. Wbrew pozorom nie jest to trudne. Po przepis odsyłam na stronę mojewypieki.blox.pl. 
                                                              
                                                               *   *   * 

Polecam serdecznie. Pyszny, zdrowy no i jaka radość tworzenia:)  

piątek, 1 października 2010

Come back:)

No więc powróciłam. Nie wiem na jak długo, ale chwilowo mam wenę znowu na scrapy i inne ręczne roboty węc jestem.
Coś się tu pozmieniało na blogerze. Nie wiem czy umiem dodawać zdjęcia. Popróbuję i może mi sie uda.

Znikam zapoznać się z nowymi funkcjami na blogu, porobić trochę porządków i wprowadzić nieco aktualności.

wtorek, 24 marca 2009

Cudowna niespodzianka:)

Wracam dzisiaj z pracy a na moim biurku leży co - koperta! Otwieram i co widzę??? To oto cudo!!!! Nie powiem - spodziewałam się przesyłki od Mumy - ale to co zobaczyłam normalnie mnie zszokowało!!!









Własnoręcznie zrobiony przez Mumę!!! Jest boski!!! Cudownie mięciutki, rzekłabym aksamitny!!! Nie wiedziałam, że filc jest taki miły w dotyku!!! Normalnie aż brak mi słów!!! (ja to ignorantka jakaś jestem chyba, ale z tak miękkim filcem mam przyjemnośc pierwszy raz:) i normalnie non stop macam to cudo i macam:) i w końcu moge sobie tez podotykać słynne mumowe guziory!!!:)

I do tego wszystkiego cudownie kolorowy!!!!!

Muma - Dziękuję Ci - Kochana jesteś!!! Nawet nie wiesz jaką przyjemność sprawił mi ten cudowny prezent!!!

Chyba dzisiaj nie zasnę z tej radości:)

edit: Zapomniałam dodać, że moja córcia dotykała i dotykała to cudo i mówi: "Mamo - jaki on milutki":) a ja mówię "tak Kochanie, bo to Muma zrobiła":) Na co moje dziecko nieco zdziwioną miną: "Mamo - jaka Muma???":))) 

Także nawet moje dziecko bardzo zaangażowane było w podziwianie niespodzianki:)

Buziaki ślę!!! i spadam macać scrapucho!!!:)))

czwartek, 29 stycznia 2009

Wyróżnienie i powrót weny:)

Ostatnie dwa tygodnie nie były najlepsze. Tak jak zeszłego roku w styczniu i w tym złapało mnie porządne przeziębienie. Tydzień leżenia w łóżku. Zresztą wszyscy sie pochorowali oprócz mojej córki, która tak czy siak nie chodziła do przedszkola, bo nikt nie miał rano siły wstać i drałować aby ją zaprowadzić. Także siedziała biedaczka w domu pośród zarazy i nudziła się niemiłosiernie wymyślając coraz to nowsze zabawy...  

W końcu jakoś doszłam do siebie, o czym świadczy fakt, że siedzę przy komputerze i piszę tego posta:) Życie jakoś wraca do normy i nawet wena się pojawiła. Na Waszych blogach ciagle jakieś nowości, wystarczy tydzień nieobecności i zaległości  nie da sie nadrobić:) To się nazywa płodność...:)))

Z takich mega miłych informacji to muszę się pochwalić, że dzisiaj mój blog został znowu odznaczony nagrodą "creativ bloger" i to podwójnie!!! Pierwsze od migot77, a drugie od artdeco. Bardzo Wam Kochane dziękuję! Bardzo miła to nagroda i nie ukrywam, że wpłynęło to na mnie bardzo mobilizująco. 



Nie uważam się za bardzo kreatywną ani swojego bloga tym bardziej ale mimo wszystko nagroda jest bardzo miłym wyróżnieniem. Poprawiła mi nastrój i zachęciła do dalszej pracy w tworzeniu :)

No to jeśli mowa o tworzeniu to pokażę moją kolejną scrapliterę:) Cudo w ogóle. Chyba już "T" jest na rzeczy a ja tu z "J" wyjeżdżam. Ale co tam - zawsze miałam słomiany zapał i żółwie tempo. Nieważne, że powoli ważne, że do przodu:)








sobota, 10 stycznia 2009

Nowości

Jeśli czas pozwoli będę zamieszczać krótkie kursy pokazujące jak zrobić to czy tamto. Na początek tutorial jak zrobić kopertę. Zapraszam post niżej. 

piątek, 2 stycznia 2009

Na początek porządek!

W końcu mamy nowy rok. Na mnie zawsze działa on jakoś tak mobilizująco. Przynajmniej na początku;) Korzystam zatem z tego, bo nie wiadomo jak długo będzie to trwało i robię małe porządki:)

Na początek porządki na blogu. Jedno z moich postanowień na 2009 rok dotyczy czytania. Mianowicie postanowiłam sobie, że będę czytać więcej i bardziej treściwie, a to co przeczytam to opiszę sobie aby z głowy nie wyleciało zaraz po przeczytaniu. Z tej okazji powstał nowy blog.



Wszystkie przemyślenia czytelnicze będę spisywała tam, aby już nie mieszać w jednym miejscu książek i tektury modelarskiej:)

A i tutaj może uda mi się wprowadzić nieco nowości i jakiejś takiej świeżości, że tak to nazwę, dzięki której to co napiszę będzie bardziej przydatne dla innych:) Ale na razie Ciii!!!! Zobaczymy co z tego wyjdzie:)

sobota, 27 grudnia 2008

W końcu jest:)

Czaiłam się, czaiłam już kilka miesięcy. Aż w końcu zamówiłam, zapłaciłam i przyszła!!! Moja piękna nowa gilotyna. 



Od razu wyciągnęłam wszystkie papiery jakie miałam. Zdobyłam się nawet na pocięcie moich pięknych papierów 30x30. Ileż mnie to nerwów kosztowało:) oj.... ale w końcu ile mogą leżeć... Bałam się je ruszać i ciachać ręcznie bo nigdy nic prosto jeszcze nie ucięłam.. ale teraz:)



Gilotyna jak na razie sprawuje się znakomicie. Tnie nawet tekturę modelarską!!! (juuupi!!!)

Od razu mam milion pomysłów co by tu zrobić, co by pociąć... chce się pracować... w końcu można zrobić coś w miarę prostego i nie ślęczeć z ołówkiem i linijką godzinami aby ostetcznie przekonać się, że i tak nic nie jest prosto obcięte...


sobota, 20 grudnia 2008

ten smak...

Oprócz herbaty uwielbiam... Martini:) Ostatnio kupiłam butelkę podczas zakupów w jednym z supermarketów. Wieczorem usiadłam z moja mamą i wypiłyśmy sobie po lampce - ech... co za smak... uwielbiam takie chwile...



środa, 17 grudnia 2008

Dzięki zdolnym dziewczynom powstaje kolejny wortal powięcony scrapbookingowi - tym bardziej fajna sprawa, że nasz, polski!!!!!

Image Hosted by ImageShack.us

Będzie można sie tam podszkolić, podpatrzeć jak to robią fachowcy, kupić niezbędne produkty i samemu zabrać się za tworzenie! Już się nie mogę doczekać!!!

sobota, 6 grudnia 2008

Cała prawda...

I znowu zabawa - tym razem bardziej pracochłonna, bo obiektywne spojrzenie na siebie samego jest nie lada sztuką:) No, ale warto chociaż spróbować.

::::Brak weny::::
To co inni zwą lenistwem u mnie jest brakiem weny. Jak jest wena - nic nie sprawia mi najmniejszego problemu, jak jej nie ma to "przewróciło się, niech leży..." jak śpiewa wokalista "Elektrycznych gitar". Najlepsze jednak (a może najgorsze), że wena potrzebna mi jest do wszystkiego nawet do sprzątania... jak jej nie ma to można sobie wyobrazić:)

:::Słomiany zapał:::
O tak, to druga cecha, która bardzo trafnie mnie określa. Zaczyna się wielkim zapałem i często bardzo szybko kończy. Zaczęte sprawy leżą i czekają. Później się o nie potykam i kicham od nadmiatu kurzu, który wzosi się w powietrzu.
Aby uniknąć w swoim postępowaniu efektu "palenia słomy" stosuję pewne wybiegi. Najlepszym z nich jest motywacja pieniężna. Jeśli robienie czegoś kosztuje to słoma zaczyna zamieniać się w polano, które pali się równym płomieniem dopóki sprawa nie zostanie zakończona sukcesem.

:::Łakomstwo:::
Walczę z tym i walczę - jakoś bezskutecznie:) Łakome oczy wywołują we mnie szczególnie słodycze... Nie byłabym sobą oczywiście gdybym z tym nie starała się walczyć. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że pomaga chrom organiczny. Oczywiście nie powoduje on wyleczenia się z jedzenia słodyczy, ale po parotygodniowym zarzywaniu go czekolada w naszej szafie staje sie bezpieczna i może spać spokojnie bez obawy nocnego napadu:)

:::Bałaganiarstwo:::
U mnie bałagan robi się sam. Ciuchy same z szaf mi wychodzą, kładą się na fotelu, łóżku, krzesłach. Nieprzeczytane książki i czasopisma walają się po pokoju i innych miejscach mieszkania. W dodatku kurz najwidoczniej bardzo mnie lubi, bo siada na wszytkim i nie odstępuje mojego pokoju na krok.

:::Zbieractwo śmieci:::
Nie znoszę śmieciarstwa. Denerwują mnie porzucone na trawnikach papierki, butelki, pety... Brak śmietnika w pobliżu nie obliguje nas do wyrzucenia śmieci gdziekolwiek. Dlatego sama wszystkie papierki, chusteczki, notatki, wydruki z bankomatu, metki, ulotki i takie tam podobne rzeczy ładuję zawsze do torby albo kieszeni płaszcza czy kurtki. Wyrzucam to zawsze hurtowo po jakimś czasie gdy nowe cuda już się nie mieszczą albo w torbie nie mogę znaleźć nic innego jak tylko to.:)

:::Kompleks niewiedzy:::
Im dłużej żyję tym bardziej mam poczucie że "wiem, że nic nie wiem". Jest to strasznie dołujące - szczególnie, że czasu aby swoją wiedzę pogłębiać jest tak mało i ciągle go brakuje...

:::Bezinteresowność:::
Lubię być bezinteresowna. To taka mało popularna cecha w dzisiejszych czasach. Oczywiście nie zawsze tak jest, ale potrafię taka być. Lubię obdarowywać ludzi prezentami, a jeszcze większą frajdę sprawia mi patrzenie na radość innych. Miło jest zobaczyć uśmiech na twarzy kogoś innego.

I tym optymistycznym akcentem zakończę te zwierzenia, a do dalszej zabawy zaproszę: gulkę, zieloną, prowincjonalną nauczycielkę. Przyjmiecie zaproszenie?

wtorek, 25 listopada 2008

Kreative blogger ???


Dostałam wyróżnienie od Mumy :)))
Dziękuję Ci bardzo, ale chyba to trochę na wyrost nagroda:))) Z kreatywnością mam ostatnio tyle wspólnego co moje własne cztery kółka z prawdziwym wozem. :)))

No ale cóż... wyróżnienie oczywiście bardzo miłe...(mimo błędu w logo!!!), ale również stawiające w nieco kłopotliwej sytuacji:)) Bo niestety żeby poczuć się godnym jego przyznania należałoby wykazać sie jakąś kreatywnością... hmmm...:)))

No to hmmm... żeby nie było, że ja tak nic a nic... to pochwalę się pierniczkami:



Sama piekłam i sama dekorowałam... żeby nie było, ze kreatywna nie jestem... :)))

Swoją drogą wyszły niesamowicie dobre. Przed świętami zamierzam podjąć się wykonania jeszcze jedej partii - tak, coby do świąt przetrwały. Powyższy przepis pochodzi ze strony Wielkie żarcie

Polecam! Są wyśmienite!!!

wtorek, 11 listopada 2008

Długi weekend...

Długi weekend był bardzo udany. Przede wszystkim piękna pogoda. Zdecydowanie nie listopadowa. Po drugie udało mi się wyjść na pogaduchy z koleżanką. Udany wieczór dopełnił seans w kinie, a raczej dwa seanse. Do kina dotarłyśmy około godziny 19.00 Oczywiście o tej porze grali tylko same obecne hity, niestety wszystkie nie dla mojej psychiki. Coś co mogło podziałać antystresowo i odprężająco grali dopiero po 21szej. Nie wiem na czym polega ta polityka ale nie bardzo mi się to podoba. Stwierdziłyśmy, że skoro juz tu jesteśmy to pójdziemy w takim razie na osławione „Świadectwo”.



No więc: Po pierwsze nie sądziłam, że będzie to film dokumentalny. Pewnie dlatego, że nic wcześniej o tym filmie nie czytałam. No, ale skoro to relacja Stanisława Dziwisza no to raczej nie wiem jak mogłoby to wyglądać inaczej niż jak dokument.
Po drugie po obejrzeniu stwierdziłam, że wszystko co powiedziane zostało w filmie wiedziałam już wcześniej. Jednym słowem nic nowego film nie wnosi. Wystarczy obejrzeć film, który leciał w telewizji "Karol Wojtyła - człowiek, który został papieżem" oraz drugą część tej serii aby dowiedzieć się wszystkiego.
Spodziewałam się, że Stanisław Dziwisz opowie o naszym Wielkim Polaku coś z jego prywatnego życia - co lubił, czego nie lubił, jak mu się z nim współpracowało... no coś czego wcześniej nikt nigdzie nie powiedział ani nie napisał, coś co może wiedzieć tylko jego najbliższy współpracownik, którym niewątpliwie S. Dziwisz był. Niestety pod tym względem film mnie zawiódł.

Nie powiem, film wzrusza, bo mówi o ważnych dla nas, Polaków sprawach, już samo to, że ktoś był przy kimś blisko 40 lat i opowiada o cierpieniu, śmierci, pożegnaniu... Do tego wszystkiego piękna muzyka Vangelisa, która dopełnia całości.

Ogólnie zdecydowanie nie był to film na babskie wyjście mające na celu poprawienie humoru. Wyszłyśmy z kina w melancholijnych nastrojach, koleżanka z bólem głowy... Okrążyłyśmy kino, doszłyśmy do głównego wejścia. Była godzina 21sza. O 21:15 grali "Mamma mia" no więc stwierdziłyśmy, że tego nastroju nie można zostawić na takim etapie jak jest. Kupiłyśmy bilety na musical i weszłyśmy z powrotem do kina...:)



No i to było coś! Koleżanka z pracy na tym była i chwaliła i chwaliła. Ja byłam nastawiona bardzo na nie, ze względu, że nie pałam zamiłowaniem do Pierce'a Brosnan'a. Jakoś nigdy nie przypadł mi do gustu i pójście na ten film nie było moim największym marzeniem:) Ale Uwaga! Na ten film po prostu trzeba iść! I to nie ze względu na Agenta 007, ani może nawet na żadnego innego aktora grającego w tym filmie, ale ze względu na muzykę!!! Nie powiem Meryl Streep gra cudownie, śpiewa cudownie i wygląda nadal rewelacyjnie. Porusza się jak nastolatka. Jest gibka i taka młodzieńcza mimo swoich lat. Ale ta muzyka ABBY w ich wykonaniu!! Naprawdę uważam, że aranżacja jest wyśmienita. Można po prostu zamknąć oczy i słuchać, słuchać słuchać. Najlepiej jednak tych oczy nie zamykać, bo kreacje aktorskie też są bardzo udane i patrząc można się nieźle uśmiać:) Po obejrzeniu tego filmu doszło do mnie jakim fenomenem była ABBA. Każdy ich utwór to przebój. Do tego dopiero film uzmysłowił mi jak świetne to są teksty. Brawo dla tych, którzy wpadli na taki pomysł i tak świetnie dopasowali scenariusz do utworów. Od razu pomyślałam sobie jak wyglądałby film z piosenkami mojego ulubionego zespołu Queen...
Ogólnie film na 5 z plusem!!!



piątek, 31 października 2008

01.11

Czy w trwaniu
Czy to we wrzątku zdarzeń
Twarze, twarze
Wciąż widzę Wasze twarze
Płyną tu, gdzieś z głębi wspomnień
Z otchłani snu
Idą nocą do mnie...

niedziela, 19 października 2008

Zwyczaje czytelnicze

Od Prowincjonalnej Nauczycielki otrzymałam zaproszenie do zabawy. Należy udzielić odpowiedzi na kilka pytań na temat czytania. Aby łańcuszek się nie urwał zapraszamy dwie kolejne osoby do zabawy.

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?

Najczęściej czytam wieczorem kiedy dziecko zaśnie i dookoła jest cisza i spokój.  Zdarza mi się czytać również w dzień ale to raczej tylko w weekendy i wtedy kiedy mam wolne.

2. Gdzie czytasz?

Wieczorem czytam w łóżku, jeśli jest to dzień czytam siedząc w fotelu. Czytam też czasami w środkach komunikacji miejskiej o ile nie jest tłoczno...

3. Jeśli czytasz (na leżąco) w łóżku, to czytasz najchętniej na plecach czy na brzuchu?

W związku z tym, że nadal nie mam rozwiązanej sprawy ze światłem to czytam raczej leżąc na plecach, bo wtedy lampa świeci mi na  książkę,  a nie w oczy:)  Lubię czytać leżąc na brzuchu ale to raczej w dzień wtedy kiedy jest dużo światła i jakkolwiek się położę widzę co czytam:)

4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

Ostatnio najchętniej czytam książki o podróżach. Aczkolwiek każdy rodzaj książki potrafi mnie zauroczyć i pochłonąć jeśli tylko jest napisany językiem który do mnie przemawia. 

5. Jaką książkę ostatni kupiłaś/-eś?

Ostatnio kupiłam książkę Wojciecha Cejrowskiego "Gringo wśród dzikich plemion"

6. Co czytałaś/-eś ostatnio?

Ostatnio przeczytałam "Przesunąć horyzont" Martyny Wojciechowskiej oraz "Gottland" Mariusza Szczygły.

7. Co czytasz aktualnie?

Aktualnie czytam testy na prawo jazdy kategorii B :)  a w wolnych chwilach wspomnane wyżej "Gringo wśród dzikich plemion" W. Cejrowskiego :)

8. Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek, to jakie one są?

Używam zakładek - czasami jest to typowa zakładka specjalnie do tego stworzona. Jeśli jednak gdzieś mi się wszystkie zapodzieją za zakładkę robi wszystko np. bilet autobusowy lub paragon ze sklepu :)

9. Co sądzisz o książkach do słuchania?

Świetna sprawa dla tych, którzy akurat czytać nie mogą, bo albo mają zajęte oczy czymś innym np.  prowadzeniem samochodu, albo te oczy chcą po prostu zamknąć i dać i odpocząć albo i to jest to do czego mam zamiar wykorzystać audiobook to do zapoznania się z utworami, których w żaden sposób nie jestem w stanie przeczytać... są to takie dzieła jak np. Trylogia Henryka Sienkiewicza...

10. Co sądzisz o ebookach?

ebooki przydatne są dla mnie tylko i wyłącznie wtedy jeśli ich zawartość jest czysto naukowa.

Wychodzę z założenia, że książki czytamy dla przyjemności, a ślęczenie nad ekranem monitora jak dla mnie przyjemnością jest baaardzo wątpliwą... 

Przekazując pałeczkę dalej zapraszam do zabawy Kalio oraz Tores

piątek, 3 października 2008

Losowanie !!!!

Pierwszy raz biorę udział w konkursie;) Drycha rozdaje piękne anioły. Zapraszam do niej na bloga;)